piątek, 26 października 2012

Jezioro Łabędzie

W uszach słychać Czajkowskiego, dookoła powiewają pióra, powietrze ciężkie i dżdżyste... pojechałyśmy... modelka czyli znana już Wam Sylwia, koce ręczniki, folia i tiule, poduszka z piórami, czarna suknia, termos herbaty z miodem i cytryną, drabina, taboret i paczka Haribo.... Zimno przez pierwszy moment, spojrzenie przez obiektyw i jest... tak to jest to...pstryk..pstryk...pstryk.... poślizg. Uratowana z opresji przez Sylwię - mokre nogawki, mokre buty i tyłek... ale nie wpadłyśmy choć prawie. Chwila wytchnienia, kocyk, kubek ciepłej herbatki, kilka żelek i znów.... uwielbiam takie sesje.. z dreszczykiem emocji...z modelką gotową na wszystko...uwielbiam takie efekty :) jeśli znajdzie się dziewczyna tudzież chłopak chętny na jakiś ekstremalny pomysł - pisać... zabieram ekwipunek i lecę :)















A dla ciekawych kilka zdjęć backstage, zabrakło nam asystentki więc i backstage biedny ale jest :)











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz