sobota, 20 października 2012

Irytacja

Ostatnie dni obfitowały w masę rzeczy, które mnie wkurzają i irytują. Najbardziej wkurzają mnie ludzie, którzy nie potrafią sami nic wymyślić, nie mają inwencji twórczej i fantazji. jak chodzące ksero-kopiarki, skanują wszystko dookoła by potem to powielać i przypisywać sobie. Wszędzie, w każdej branży są takie osobniki i chyba nic na to nie poradzimy. Co innego inspirować się, a co innego kopiować...
Ponadto wciąż napotykam na swojej drodze zdjęcia na które nie mogę patrzeć, kadry jak to zwykłam mawiać "z dupy". Oczywiście sama pisałam, że lubię nietypowe kadry i to prawda. Jednak niektórzy zapominają o zasadach w fotografii od których uciec się nie da... ucinanie kończyn w stawach to 99% błędnych kadrów. Pozbawia się ludzi członków ciała począwszy od kolan w dół, od kostki, czasem postacie nie mają samych dłoni, czasem całych przedramion... oj jak mnie to wkurza. Nie wspomnę już o zaburzonej perspektywie gdzie model/modelka ma maleńka głowę a nogi wielkości słonia, lub odwrotnie. No i ucinanie kadru milimetr nad głową...człowieku daj trochę więcej powietrza albo utnij czubek głowy w odpowiednim miejscu i zobaczysz jak zmieni się twoje zdjęcie. Jeśli nie jesteście pewni tego co robicie, prosta rada... rób duże kadry i kombinuj z przycinaniem w domu.. i zacznijcie czytać :):)

A teraz przyjemniejsza strona posta czyli sesja z Martyną.... hmmm to chyba pierwsza osoba, która tak perfekcyjnie przygotowała się do sesji. Nasza wyprawa na "białe morze" zakończyła się rewelacyjną sesją i eksplozja koloru i pozytywnej energii modelki. W bardzo krótkim czasie odwaliłyśmy świetną robotę, a Martynę zapisuję na listę modelek, z którymi chcę jeszcze pracować :)





























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz