piątek, 14 września 2012

Rodzina


Ostatnimi czasy poznaję prawie każdego dnia nowych ludzi, nowe historie. Czasami myślę o nich jeszcze w domu i wracam często do zdjęć... są ludzie, mający niezwykły dar zapadania w naszej pamięci. Takimi ludźmi są Justyna, Janusz i ich pociecha Kacper. Godziny spędzone z nimi ani przez chwile nie były męczące. Mają w sobie coś tak nieprzeciętnie naturalnego, że fotografuje się ich z wielką przyjemnością. Przygotowanie reportażu rodzinnego jest nie lada wyzwaniem. Dlatego, iż fotograf musi uchwycić te momenty i oddać w zdjęciu emocje jakie im w tej chwili towarzyszyły. Takie fotografie nie mogą być przekombinowane, poddawane ekstremalnej obróbce...trzeba wejść między ludzi, wejść na chwile w tą rodzinę i zapisać na karcie pamięci obrazy takimi jakie są, nie takimi jakie chcielibyśmy żeby były, nie takimi jakimi chciałby je widzieć ktoś inny. Uchwycić uśmiech, miłość, radość, zadumę, szczęście rodzinne... Osobiście (być może nieskromnie) uważam, że udało mi się to doskonale. Nie chodzi przecież o to aby rodzina ustawiła się w rządku, zrobiła kilka tendencyjnych póz i min. Ja na takie fotografowanie się nie piszę. Dziękuję Justynie, Januszowi i oczywiście Kacperkowi za milo spędzony dzień i efektywną pracę:) oby więcej takich ludzi na mojej drodze....


ps. byl problem z wyborem ujęć do prezentacji, chciałoby się dać wszystkie ;)


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz